niedziela, 7 kwietnia 2013

Palatium, niezły Riesling z Biedronki.


 

Palatium Riesling 2011


Kupione w Biedronce, za 14,99. Z przyjemnością.


Ten prześmieszny żart meteorologiczny wycięty nam przez matkę naturę nie nastraja do orzeźwiania się kieliszkiem dobrze schłodzonego białego wina. Do świątecznego śniadania czerwień pasowała jednak jak pięść do nosa, ostatecznie na stole rozgościł się więc tani i prosty Riesling z Biedronki. Z wszystkich białych szczepów najbardziej kocham właśnie Rieslingi, choć ich jakości i finezja mogą rozciągać się w zakresach od dokonań bawarskiej kinematografii późnowieczornej  do fug Jana Sebastiana Bacha. W tańszych butelkach mamy oczywiście większe szanse zapoznać się z „Żarem alpejskich spódnic.”  Otwierałem bez większych nadziei, tymczasem to wino okazało się być bardzo smaczne. W nosie sporo zielonych owoców, zwłaszcza jabłek i cytrusów. W ustach najpierw atakuje kwasowością, którą stopniowo zastępuje melonowa i delikatnie miodowa słodycz. Na upartego, można się też doszukać  rysu kredowej mineralności.  Wino jest czyste i dobrze zbalansowane. Swoim nazwiskiem sygnował je enolog Peter Griebler, który z tego co udało się wyszperać w sieci, zajmuje się selekcjonowaniem win niemieckich dla wielkich sieci handlowych. Tutaj sobie poradził.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz